Wakacje w Walencji

Przyznam że bardzo cieszyłem się tym wyjazdem. Znowu lot samolotem, piękne wakacje, słoneczko, widoczki ...
I zaczynamy. Samolot kołuje, staje na pasie startowym i jazda. Wspaniałe uczucie wgniecenia w fotel i ... koniec radochy. Flaki w gardle, serce wali jak szalone. Oznaki starzenia się ? :)
W końcu lądowanie i uuffff. Ulga. Jesteśmy cali.

Zakwaterowanie mieliśmy u rodziców koleżanki z którą się wybraliśmy. W małej wiosce Siete Aguas. To jest ok 40 km od Walencji. Niby spokojna mieścina, a okazało się że nawet małe wioski tutaj tętnią życiem. I nie tylko w nocy.

Buñol

Miasteczko najbardziej znane z corocznej "La tomatina" czyli spędu kilku tysięcy ludzi którzy zapragnęli naparzać się tonami pomidorów.

Oceanarium w Walencji

Mały wstęp. Jeśli wybieracie się z dzieckiem do Walencji, to tutaj musicie być. To jest największe oceanarium w Europie i naprawdę warto tu się wybrać. Dech w piersiach zapiera wspaniały pokaz delfinów połączony z muzyką i olbrzymi zbiornik wodny z tunelem, gdzie można podziwiać rekiny albo płaszczki.
Co warto wiedzieć - pokazy są tylko kilka razy w ciągu dnia, dlatego od razu po wejściu najlepiej skierować się do informacji i sprawdzić godziny pokazów.
Druga rzecz - na sam pokaz przyjść wcześniej. Pokaz trwa ok pół godziny i dużo ludzi przychodzi oglądać, więc lepiej przyjść wcześniej. Z dwóch powodów - lepsza miejscówka i zacienione miejsce. My dotarliśmy ok 20 minut przed występem i już pod daszkiem nie było żadnych miejsc. Wybraliśmy więc jak najlepsze miejsca do oglądania i czekaliśmy 35-stopniowym w upale.

Przed wejściem do rekinarium trzeba uzbroić się w lekką cierpliwość. My czekaliśmy ok 20 minut na wejście, ale za to w środku było na tyle fantastycznie, że weszliśmy dwa razy. Oczywiście zwiedzanie rekinarium z powodu sporego zainteresowania jest ograniczone czasowo. Zwiedzający po pewnym czasie są wypraszani z rekinarium i wchodzą następni.

Do Walencji wybraliśmy się pociągiem. I tu mogę trochę opisać jak wygląda podróżowanie lokalnymi pociągami po Hiszpanii. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Pociągi klimatyzowane ! W 35 stopniach celsiusza bo takie temperatury panują w wakacje, to niesamowita ulga. Podjechaliśmy samochodem do pierwszej "większej" stacji w Buniolu, kupiliśmy z trudem bilety i do pociągu.
Po drugie - nie wiem jak w innych rejonach, ale tutaj nie ma strachu o to, że kanar nam wlepi mandat. Na stacjach położonych bliżej Walencji wejście na peron prowadzi przez bramki - jak u nas w stołecznym metrze. Na stacjach dalszych gdzie brakuje bramek, porządku pilnuje konduktor. Zerka kto wsiadł, kto wysiadł i po prostu podchodzi i prosi o bilet. Nie masz biletu, kupujesz na miejscu jak konduktor podejdzie. Godzinka jazdy i jesteśmy w Walencja Nord - to dworzec centralny. Tu przesiadka w autobus i też nie ma strachu o bilety. Do autobusu wchodzi się przednimi drzwiami i kupuje u kierowcy. Można wcześniej kupić jakieś bilety turystyczne, ale na nasze potrzeby wystarczyły jednorazowe.

Requena

Teruel

Walencja

Xàtiva

Do Xativy wybraliśmy się pociągiem, mając już pierwsze doświadczenia z kupnem biletów nie stresujemy się, czekamy grzecznie aż konduktor podejdzie. Po drodze na centralnej stacji (Walencja Nord) przesiadka i jesteśmy o 10 rano na miejscu.
Pora idealna, mało tyrystów, temperatura przyjemna, tymbardziej że do zamku jest spory kawałek pod górę.